Lifestyle (18)

Witam Cię w drugim tygodniu nowego roku. Napisanie tego wpisu zajęło mi ponad dwa tygodnie i praktycznie do samego końca wahałam się, czy wrzucać na stronę ten wpis, czy nie, ale w końcu po przeczytaniu kilku tego typu artykułów na różnych blogach stwierdziłam, że jednak warto.

Tę opowieść można by zacząć od słów „Dawno, dawno temu za górami, za lasami...” lub „Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...”, jednak to nie żadna z bajek ani też nie film. Jednak jak to się stało i co wpłynęło na to, że jestem tu, gdzie jestem?

Wiecie, czym jest bullet journal? Zakładam, że większość z was doskonale zdaje już sobie sprawę co to i o co chodzi albo co najmniej o tym słyszało. Dla tych, którzy słyszą o bujo po raz, wspomnę tylko, że jest to kreatywny planner, kalendarz. 

Tworzenie bullet journala jest bardzo kreatywne, nie mogłam więc pominąć tego tematu, bo idealnie wpisuje się w moje pasje związane z projektowaniem czy rysowaniem, a od jakiegoś czasu także planowaniem.

Jak zabrałam się za spisywanie tego co robię w ciągu dnia to pomyślałam sobie, że będzie strasznie nudno, bo przecież ile można patrzeć na zdjęcia kogoś kto większość czasu spędza przed komputerem. W dodatku dopiero tak naprawdę uczę się sztuki fotografii więc spektakularnych zdjęć nie macie co oczekiwać.

Przyznam szczerze, że miałam spory stres przystępując do wyzwania hour by hour organizowanego przed dwie Kasie z bloga worqshop i Antilight, które polega właśnie na dokumentowaniu dowolnego dnia godzina po godzinie. Już w zeszłym roku miałam zamiar wziąć udział jednak się nie odważyłam, a w tym roku stwierdziłam, a co mi tam.

Zapraszam Was więc na relację z wtorku 9 maja.

Ze względu na świąteczną niedzielę przygotowałam dzisiaj bardzo lekki wpis, który pozwoli Wam mnie lepiej poznać.

Strona 2 z 4

 

 

@tenkawalekpodlogi