1434663465 Socialmedia icons Facebook instagram google plus bloglovin 16

Lifestyle (49)

Dziś chciałabym po troszku napisać o nadchodzących zmianach, które zaplanowaliśmy na jesień. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego użyłam liczby mnogiej, więc pędzę już z wyjaśnieniem.

Myślałam, że maj był ciężki, ale czerwiec dał mi jeszcze bardziej w kość. Ogromna ilość pracy, do tego full niezaplanowanych rzeczy, które wyskoczyły i były na wczoraj, i to zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Całe planowanie szlak trafił, rozjechało mi się wszystko. Tak naprawdę nie mogę w to uwierzyć, że mamy już początek lipca i nie wiem kiedy minął mi czerwiec.

I chyba podsumowując ten miesiąc, mam ochotę powiedzieć tylko, jak się cieszę, że już się skończył.

Wiecie, czym jest bullet journal? Zakładam, że większość z was doskonale zdaje już sobie sprawę co to i o co chodzi albo co najmniej o tym słyszało. Dla tych, którzy słyszą o bujo po raz, wspomnę tylko, że jest to kreatywny planner, kalendarz. 

Tworzenie bullet journala jest bardzo kreatywne, nie mogłam więc pominąć tego tematu, bo idealnie wpisuje się w moje pasje związane z projektowaniem czy rysowaniem, a od jakiegoś czasu także planowaniem.

No i mamy już czerwiec. Jesteśmy praktycznie na półmetku roku, a to z kolei podsunęło mi pewien pomysł na nowy cykl.

Inspiracją do tego wpisu są posty Kingi pt. „TeaTime!”. Co prawda u Kingi podsumowują one miniony miesiąc, natomiast u mnie chcę, żeby stały się zbiorem planów na nadchodzący miesiąc oraz miejscem, gdzie mogę podzielić się z Wami fajnymi wpisami z moich ulubionych blogów.

Ten miesiąc był naprawdę ciężki. Te ciągłe zmiany pogody ze skokami temperatur od 20 do 30oC, duża ilość pracy plus wyjazdy sprawiły, że mało nie padłam. Niestety musiałam kilka rzeczy odpuścić, tym samym ciut ucierpiał na tym blog. Bardzo nie lubię, kiedy wszystko mam zaplanowane i nie idzie po mojej myśli, ciężko jest mi się przyznać przed samą sobą, że nie daje rady i muszę z czegoś zrezygnować. Ale cóż, jak każdy mam tylko 24 godziny i nie jestem w stanie nic na to poradzić. Chyba czasami lepiej na siebie wziąć mniej, niż uczyć się ciężkiej sztuki odpuszczania, która idzie mi bardzo słabo.

Poza tym uwielbiam maj ze względu na kwitnący bez i pojawiające się konwalie oraz inne nowalijki, no i w tym miesiącu się urodziłam :D A teraz zapraszam na moje podsumowanie maja :)

Strona 1 z 10